czwartek, 30 maja 2019

The circle of life

Historia zatoczyła koło. Najpierwej jako młody chłopiec z wypiekami na twarzy oglądałem filmy Bulderhead, które podlane mocną muzą, rurką i pifkiem, smakowały jak zimne mleko ukradzione na stacji w Dijon po 24h bez niczego do picia, podczas tripu do Ceuse w roku pańskim bodajże 2001. Później fascynacja zmieniła swą formę w nieco bardziej 'animozowatą' formę uwielbienia ale nieuchwytne Buldergłówki i legendy niczym te o Fugazi, opowiadane przez lokalnych bardów np Mikosa, pozostawiły trwały ślad 'niczym sanek płoza'.Teraz znowu czarują.... i dodają motywacji....
Szykujta kawczan bezpieczeństwa i magdalenkę...(Binek ty połóweczkę)

Jondrzejki SD from Michał Górski on Vimeo.
Jondrzejki SD from Michał Górski on Vimeo.
Chłopiec do bicia from Michał Górski on Vimeo.

piątek, 24 maja 2019

+6/2

Powrót starego mistrza i to w niesamowitym wydaniu, wraz z trafnym komentarzem w tytule. Nic dodać nic ująć.






sobota, 11 maja 2019

Strach przed szuraniem

Fraza ta, mocno towarzyszyła mi przed większością imprez w których dane mi było uczestniczyć za młodu. Fobię tą zdołałem zwalczyć, co zaowocowało później wieloma gawędami przy ogniskach alPENIStycznych, wprowadzając słuchaczy w osłupienie, a narratora w mocno melancholijny stan oraz lekkie drżenie rączek...zupełnie jak filmik poniżej....

Strach przed szuraniem from Michał Górski on Vimeo.




piątek, 10 maja 2019

the best of the west ??

Ludzie mówią, że najlepszy rejon na Zachodzi Polski. Tak słyszałem, nie byłem. I raczej nie pojadę.
Czy aby na pewno??
To już przegięcie.
Komentujcie, udostępniajcie, wierze w moc internetu.

sobota, 4 maja 2019

Ogłoszenia Duszpasterskie

Z cyklu ogłoszeń(możliwe przywłaszczenie mienia):

Gdyby Ktoś coś wiedział, słyszał lub widział... Między 18tym a 30tym kwietnia ktoś ukradł mi kraszpady, które były schowane nad Mechaniczną Pomarańczą (Nemezisem) w Dolinie Bobru(JELENIA GÓRA)
Czarny Milo, Ocun Sundance, karpet Edelrida i żółto-zielony karpet Pada. Były podpisane w kilku miejscach Mikos. Ktoś na pewno się w tym czasie tam wspinał, bo była magnezja na chwytach i kreski. Z góry dzięki za jakiekolwiek info.

Kontakt MIKOS - osoba bardzo znana w półświatku wspinaczkowym, lub proszę o info w komentarzu.

wtorek, 30 kwietnia 2019

Akcja Rewitalizacja

Skałki Teściowej zyskały nowy wygląd i sporo przestrzeni😊  Ekipa w składzie Wazon , Forest, Karol i piszący te słowa  -  przy wsparciu duchowym większości lokalnego środowiska😉  posprzątała teren pod Czech Starem. Udało się usunąć całość gąbek, materacy , opon i gałęzi  zalegających pod skałą. Przebudowana została również podstawka. Wszystkie propozycje balderowe  są oczywiście dalej do pokonania, wymagają jedynie może większej atencji i sprawnego spotera. Naturalnie  jest prośba o nie znoszenie ponowne podobnych "atrakcji" . Mamy busa , znajomy punkt selektywnej zbiórki odpadów i nie zawahamy się ich użyć ponownie 😈 





poniedziałek, 22 kwietnia 2019

INWAZJA!!!



Nowość przewspinana przez samego Don Góralesko....propozycja - 7c+ sudeckie 8a? czas pokaże ale nochal piękniejszy niż u nie jednej baby Jagi. No to hop na to chłopcy i holeczki!!!!

Inwazja from Michał Górski on Vimeo.

piątek, 19 kwietnia 2019

Pogromca mitów

Zapewne każdy oglądał serie filmików z treningowego tripu niejakiego silnorękiego Adasia z Brna po Tokyo i okolicach... Trzy treningi dziennie, regeneracja, fizjoterapeuci, treningi uzupełniające, a w resty starty w międzynarodowych zawodach - tak wyglądają treningi najlepszych. Pewnie i my w głowie mamy podobnie poukładany priorytety treningowe, pewno o ciut mniejszej intensywności, ale każdy daje z siebie ile tylko może, bo tak nas wychowano, bo tak piszą w internetach i mądrych książkach... Bull Shit!!!! Chyba powinienem z tym pójść do programu MythBusters :D Siedziałem tydzień czasu na szkoleniu w Nowym Sączu, a jak to na szkoleniach szczególnie służbowych bywa, napoje wyskokowe pozwalają rozładować codzienny stres i przepracowanie :) i tak dzień w dzień... Oszukując własne sumienia chodziłem na pół godziny na siłownie po czym jadłem pyszną dietetyczną kiełbasę na kolacje z majonezem i keczupem. Zaprawiony po kursie jadę na kawalerskie brata, gdzie również nie wypadało odmawiać %%% z okazji "pożegnania brata" :D Budzę się dwa dni później i wracam do rzeczywistości bardzo powoli. Pierwszy wyjazd w skały, cel Szklarska Poręba i dobrze znany daszek z wszechpanującym mylem pod skałką. Temperatura 17stopni nie zachęca, w głowie wyrzuty, że zamiast trenować jeszcze ciężej balowałem za dużo, a więc oczekiwania żadne. Tym bardziej po pierwszej godzinie gdzie ledwo co porobiłem pojedyńcze ruchy! Oddaje ostatnią próbę, zanim się wkur*** do końca, rzucę workiem z magnezją i zacznę się pakować do auta i niechcący pada Czech Star :)



Pierwsza myśl - super, zadowolony, szczęśliwy bo bulder fynf szterne!!! Ale po chwili analizuje ostatnie dwa tygodnie wstecz. Samo nasuwa się pytanie czy warto się zajeżdżać, trenować, dowieszać sobie coraz to większy ciężar? Robić coraz więcej ruchów na kampusie i zmniejszać listewki? :D :D :D Może po prostu wystarczy trochę luzu w głowie...

Na tym właśnie polega piękno tego sportu... Totalna nieprzewidywalność i brak schematów. Czasem warun sztos, czujesz się się turbo silny, wyspany, nakampusowany, a upokaża Cię już rozgrzewka :) Natomiast czasem jedziesz nic nie oczekując w kijowy warun i z kiepską dyspozycją, a robisz życióweczkę :D